środa, 17 stycznia 2018

Dziewiarskie podsumowanie 2017 roku :D

Miniony rok w moim odczuciu był raczej rokiem lajtowym, acz nie całkiem pozbawionym dziewiarskich emocji ;o)

Maskotek zrobiłam tylko pięć ;o)
Dziewięć chust, z których jedna i cztery szaliczki, są szydełkowe :o) Trzy chusty i jeden szaliczek zrobiłam "na wynos";o)
Cztery szydełkowe chusteczniki :o)
Wszystkie przeznaczone na prezenty :o)
Czapki. Otulacze czy kominy do kompletu :o)
Właściwie tylko kominiarka Bulbasaur oraz mój zimowy, jasny  komplet nie zmieniły adresu zamieszkania ;o)
Mittenki i rękawiczki.  Jedne robione do kompletu inne jako całkiem samodzielne projekty ;o)
Torba dla mnie i etui na komórki... "na wynos" ;o)
Kocysio :o) 
Mój pierwszy taki duży szydełkowy wyrób :o)
Serwetki i podkładki pod kubki - wszystkie rozdałam :o)
Komunijny sweterek dla Grzesia,  który robiłam z zamiarem przystosowania do użytku codziennego ;o) oraz ukończony 
z pewnym, hmmm... opóźnieniem(?) sweterek Vivacity ;o)
Żakardowe tło do tej fotki jest przyszłym sweterkiem ;o)


Kilka sukienek dla Barbielek oraz plażowe kreacje nadmorskie ;o) 
Całkiem o nich zapomniałam ;o) 
Dałoby się to nawet jakoś zatuszować ;o) 
Te dwie bluzeczki i dwa opalacze ;o) 
ale, że zapomniałam o leżakach?! To niewybaczalne! 
Oba leżaki są dziełem Małżona Mojego Osobistego :o)
Składają się i rozkładają, a nawet posiadają trzystopniową regulację oparcia :o)

I wreszcie moje największe szaleństwo 2017 roku ;o)
Marley :o)
Pani Marley i jej póki co, skromna garderoba ;o)
O UFOkach w tym podsumowaniu pisać nie zamierzam ;o) 
Doszłam do wniosku, że skoro są,  to znaczy, że być muszą i nieuchronnie pojawiać się będą ;o)

🌍🌎🌏

Dziękuję wszystkim za wspólny, kolejny rok dziewiarski i mimo różnych mniejszych lub większych przeciwności losu zapraszam(my) na kolejny :o)
:o)